“No coffee, no prana” czyli kontrowersje wokół jedzenia

(kontynuacja tematu)

Tarik odniósł się do kwestii odżywiania w kontekście aparigraha (powściągliwości). Kiedy powiedział, że jada 2 razy dziennie, znalazłem w nim bratnią duszę. Też tego próbuję, choć rzadko z sukcesem. Ale motywuje mnie pamięć okresów, w których jadałem 2 lub nawet 1 posiłek (uwaga: jabłko między obiadem a kolacją też się liczy). Nigdy nie czułem się zdrowszy niż właśnie wtedy.

Potrzebujemy o wiele mniej niż nam się wydaje. Życie w dobie nadkonsumpcjonizmu rodzi wiele pokus, m. in. jedzenie ponad miarę. Często występuje ono jako zwyczaj towarzyski albo (nieświadomy) reduktor stresu.

O tym, co jeść, również padło kilka zdań, ale raczej dla przypomnienia, gdyż grono słuchaczy było dobrze uświadomione poprzez sam kontakt z jogą.

Wegetarianizm – sprawa oczywista, nie wymaga rozwijania. Z weganizmem niektórzy jeszcze dyskutują. Tu trzeba głębszej refleksji, żeby zauważyć, że szkody spowodowane żywnością mięsną i wegetariańską-niewegańską są tego samego typu. Różnią się tylko stopniem nasilenia i opóźnieniem wystąpienia objawów.

Im bardziej przetworzona żywność, tym mniej odżywcza. Energia z niej jest krótkotrwała. Znowu potrzeba nadrabiać częstotliwością i rozmiarem kolejnych “posiłków”.

Wszechobecny gluten – groźniejszy niż się wydaje. Sukcesywnie niszczy błonę jelita cienkiego. Wiele osób bagatelizuje sprawę, dopóki nie mają tego powodu problemów zdrowotnych.

Ucieszyłem się, kiedy Tarik powiedział, że nie używa farmakologicznych lekarstw, nie szczepił siebie ani swoich dzieci. Kolejny dowód na to, że można zachować zdrowie w naturalny sposób. Sam nie brałem żadnych lekarstw przez ostatnie 10 lat, szczepionek przez ponad 20, więc do tego nie potrzebuję potwierdzeń. Natomiast o szczepionkach dla niemowlaków wiem zbyt mało, a lobbing przemysłu farmaceutycznego potrafi skutecznie manipulować. Na razie poznałem osobiście tylko dwoje ludzi, którzy nigdy nie szczepili swoich dzieci (niektóre z nich są już dorosłe) 🙂

Było trochę i o używkach. Tarik wypowiedział tę niewygodną prawdę, że kawa żadnej energii nie daje. Przeciwnie – oszukuje tylko organizm, okrada go, czerpiąc z nieodnawialnego źródła energii przedurodzeniowej. Energia z kawy to złudzenie. Słynne powiedzenie Gurudżiego “No coffee, no prana” jest obecnie mocno nadużywane. Moim zdaniem to ściema taka sama jak  “Pij mleko, będziesz wielki”, tyle, że wypowiadana z uśmiechem (i być może przymrużeniem oka) przez osobę o dużym autorytecie. Stanowi wymówkę dla pozostawania przy swoich przyzwyczajeniach i braku aparigraha.

Wobec powyższego, czy ja pijam kawę? …… Tak :-|. Daleko mi do ideału pod tym względem. Ale nie usprawiedliwiam się, ani nie podpieram wygodnymi legendarnymi sentencjami.

Kontrowersje wokół jedzenia były, są i będą. Nic dziwnego, skoro od niego zależy nasze zdrowie i życie. Każdy ma wyrobione jakieś zdanie na ten temat, ale nie ma znaczenia, kto ma rację. Przyroda wszystkie racje weryfikuje 🙂

1 thought on ““No coffee, no prana” czyli kontrowersje wokół jedzenia

  1. Witaj Michale

    Ja kawy nie piję. A jak odczuwam zmęczenie i znużenie to pomaga mi asana “pies z głową w dół”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.