Ewolucja Asztangajogi – przedmowa

Znacie Matthew Sweeney’a? To ten pan od “Asztangajogi bez tajemnic” (oryg. “Astanga Yoga As It Is”). Być może niektórzy z Was poznali go osobiście. Ja na razie tylko z publikacji. To jednak w zupełności wystarcza, by go bardzo cenić. Facet ma za sobą ponad 20 lat praktyki własnej i 18 lat nauczania wg metody Ashtanga Vinyasa. Poznał ją od podszewki. Będąc na takim etapie zaawansowania można już swobodnie poruszać się po temacie, eksperymentować. Można zacząć się nim bawić. I Matthew to robi. Stosuje niekonwencjonalne metody, opracował kilka sekwencji winjas rozszerzających horyzont standardowej asztangi. Jest wirtuozem, badaczem podobnym do samego Krishnamacharyi.

Pamiętam swoje pierwsze doświadczenie z winjasą inną niż asztangowa. To było 5 lat temu, gdy znalazłem się w punkcie “ani w tę ani we w tę” Pierwszej Serii. Nie sprawiała mi już ona specjalnego wysiłku, ale też pewnych progów wciąż nie potrafiłem przejść (np. skoki do tyłu i zawieszenie po Utkatasanie). Z kolei do Drugiej Serii mnie nauczyciele nie motywowali (błąd!).

Wtedy trafiłem na zaawansowane zajęcia poprowadzone przez Sylwię Stefanowicz w Nava Yoga (istniała taka faaajna szkoła :-)). Muszę przyznać, że TO BYŁO COŚ! Naprawdę poczułem powiew świeżości – nieznane dotąd ruchy, nowe kombinacje. Wcześniej wydawało mi się, że Pierwsza Seria zawiera wystarczające spektrum zgięć, odgięć, skrętów, rozciągnięć, odwróceń i balansów, żeby bez problemu ćwiczyć cokolwiek innego. Tam się przekonałem, jak bardzo jestem w błędzie. Kilka znaczących wyzwań, trochę ponadprzeciętnego wysiłku, a przy tym sporo zabawy, i po wyjściu z sali, rozpromieniony (ach, te endorfiny) powiedziałem do Sylwii: “Wow, dzięki! Nareszcie jakiś postęp :-D”. Jakiś czas później wpadła mi do ręki książka Sweeney’a “Five Unique Sequences”, w której… zobaczyłem dokładnie to, co robiliśmy na zajęciach w NY 😉

Lektura stała się inspiracją także dla mnie. Nauczyłem się Sekwencji Księżycowej (Chandra Krama). Śmiało mogę uznać, że to dzięki regularnemu prowadzeniu zajęć Chandry w klubie fitness przez ponad rok, dzisiaj w Badha Konasanie kładę kolana na podłodze bez pomocy. Niby prosta pozycja, a jakże niewykonalna przedtem. Trzeba było wyjść poza regularną praktykę samej Pierwszej Serii. Skok w bok i powrót w niby to samo, a jednak nowe miejsce.

Ta właśnie idea przyświecała mi przy opracowywaniu programu Vinyasummer. Zrobić podejście od innej strony, powtórzyć kilka razy, nieco podnieść poprzeczkę trudności, żeby to, co uprzednio wydawało się trudne, okazało się łatwe do wykonania. Ale przede wszystkim, żeby były EN?DOR?FI?NY, ha! 😀

Wracając do Sweeney’a, w styczniu tego roku pojawiła się w internecie publikacja jego artykułu pt. “The Evolution of Ashtanga Yoga”. Odbiła się szerokim echem wśród internautów. Nie tylko anonimowych. Zwróćcie uwagę jakie nazwiska się pojawiają w komentarzach. Tim Feldman, Chad Herst – uznani światowi nauczyciele asztangajogi. Artykuł wzbudził trochę kontrowersji, a jeszcze więcej zebrał pochwał za odważne podejście do tematu. Skoro ktoś o takim doświadczeniu podważa (w pewnym sensie) metodę, którą sam uskutecznia, to warto doczytać o co chodzi, bo prawdopodobnie stara się być obiektywny, a przynajmniej szczery. Ja czytałem z wypiekami na twarzy, bo mam podobne przemyślenia i podejście do nauczania. Też jestem typem innowatora. Wpasowuję utarty schemat w zmieniające się realia współczesności (wrodzona zdolność węża – ;-)). Kwestionuję, pytam “dlaczego?”, sprawdzam. Dalajlama powiedział “Jeśli nauka dowiedzie, że wierzenia buddyzmu są błędne, buddyzm będzie musiał się zmienić”. Otwarta głowa, otwarta postawa. Można zastosować do asztangi również.

Zapytałem więc o pozwolenie na przepisanie “Ewolucji” tutaj, w wersji polskiej. Z otrzymanej odpowiedzi ucieszyłem się jak nastolatek z autografu swojego idola :-D. Bądź co bądź, relacja jest tego właśnie rodzaju. Nie jestem jeszcze uczniem Matthew Sweeney’a, ale fanem już – tak ;-). W mailu od niego znalazła się ulepszona wersja artykułu(!), więc czytelnicy bloga asztanga.pl jako pierwsi zapoznają się z nowym tekstem.

I to już niebawem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *